Książka opiera się na prawdziwej historii, która przedstawiona jest w formie powieści dokumentalnej, a czyta się ją doskonale.

Mary Mallon, Irlandka, która jako młoda dziewczynka przybyła do Stanów Zjednoczonych gdzie zaopiekowała się nią jej ciotka, musiała bardzo szybko przystosować się do nowych okoliczności i zacząć na siebie zarabiać. Imała się różnych zajęć, ale najlepiej czuła się jako kucharka z resztą nie bez powodu, ponieważ gotowała wyśmienicie. Była zatrudniana w prywatnych domach ludzi z klasy wyższej. Zarabiała dobrze i cieszyła się swoją pracą. W tym samym czasie pojawiły się przypadki zachorowań na Tyfus. Ludzie – młodzi starsi, biedniejsi, bogatsi umierali w męczarniach. Któregoś dnia do Mary Mallon przychodzi … który twierdzi, że ma dowody na to iż część zachorowań nie była przypadkowa, a ona jest podejrzaną.

Autorka przedstawia czytelnikowi kobietę na tle jej codzienności. Mary jest kobietą, partnerką, przyjaciółką, walczy o każdy dzień (nie tylko) swojego życia. Książka nie daje nam jednoznacznej odpowiedzi. Sami możemy ewentualnie zastanowić się kim była bohaterka i co powodowało, że postępowała tak a nie inaczej. Brak wyobraźni czy egoizm i wyrachowanie, bo na pewno nie brak wiedzy związany z konsekwencjami tego co było następstwem jej czynów. Właściwie przez jedną czwartą książki miałam jedno zdanie, które sobie wypracowałam na temat Mary Mallon i tak ją postrzegałam, jednak pod koniec dopadły mnie pewne wątpliwości.

Słyszałam już trochę o Tyfusowej Mary, ale jakoś specjalnie nie wgłębiałam się w temat. To co mnie skłoniło w pierwszej kolejności do przeczytania książki to fakt że powstanie na jej podstawie serial z jedną z moich ulubionych aktorek Elizabeth Moss.

Jestem ciekawa czy to jak wyobrażałam sobie bohaterkę czytając książkę będzie spójne z tym jak przedstawi ją Elizabeth. 

Książkę czyta się bardzo dobrze. Przyznam że nie mogłam się od niej oderwać i łyknęłam w dwa dni. 

Bardzo polecam!

Recommended Posts