„Niewiarygodne. Prawdziwa historia gwałtu” Ken Armstrong, T. Christian Miller

Tłumaczenie: Piotr Królak

Jest grubo po północy. Wracasz do domu sama. Zadajesz sobie w myślach pytanie, dlaczego akurat tą ciemną uliczką, przecież mogłaś wybrać dłuższą, ale bezpieczniejszą drogę. Czasem usłyszysz trzask żyjącego nocą miasta. Wyobraźnia zaczyna tworzyć własną rzeczywistość. Nerwowo oglądasz się za siebie, a twoim jedynym marzeniem jest, aby ta cholerna ciemna ulica przestała ciągnąć się bez końca. Kiedy docierasz do domu i zamykasz za sobą drzwi, napięcie opada. Bierzesz prysznic, parzysz sobie herbatę i spokojnie kładziesz się spać w swoim bezpiecznym domu, we własnym bezpiecznym łóżku. Nagle budzi cię ciężar, męski głos i szereg poleceń. Jesteś przerażona, ale jeszcze nie wiesz, że czeka Cię kilka najgorszych godzin w życiu. Przecież to NIEWIARYGODNE! To musi być tylko koszmar.

Pamiętam tylko, że, hmm, ktoś był na mnie. Leżałam na plecach. To znaczy na brzuchu – powiedziała Sarah. Przerwała i wzburzona zapytała: – Czy musimy znów odtwarzać całość?

Chciałam tym swoim krótkim wstępem wprowadzić Was w reportaż o którym napiszę kilka słów. „Niewiarygodne. Prawdziwa historia gwałtu” to poruszający dokument o cierpieniu, bezradności, samotności w bólu i braku zrozumienia ze strony innych. Przeczytacie o kobietach, które stały się ofiarami gwałtów, ale też o kobietach, które stawiły czoła temu koszmarowi i tych które zrobiły wiele, aby złapać groźnego przestępcę, seryjnego gwałciciela, który w różnych miejscach i odstępach czasowych, działał według określonego schematu i gdyby nie one długo byłby bezkarny.

Książki oparte na faktach, w tym przypadku na materiałach dochodzeniowych, wywiadach i analizach, zazwyczaj wpływają na mnie otrzeźwiająco. I tym razem nie było inaczej. Ten reportaż pozwala spojrzeć z bezpiecznej perspektywy – perspektywy czytelnika, na historie kobiet, które doświadczyły gwałtów. Więc nie napiszę, że książka jest wciągająca, w połowie nabiera akcji, a na końcu się wlecze – właściwie postaram się nie używać zbyt wielu przymiotników, bo zwyczajnie się nie godzi. Dla mnie przede wszystkim to była, a właściwie jest historia ludzkiej krzywdy przeniesiona na papier, która spowodowała, że codzienność w której funkcjonuje, nagle poszerzyła swoje granice i przybliżyła mnie do świata w którym znalazły się inne kobiety – nie na własne życzenie, nie z własnej chęci czy własnego wyboru.

Ogromnym atutem reportażu jest to, jak obszernie Miller i Armstrong przedstawili problem. Dzięki ich śledztwu, wielu rozmowom i analizom, czytelnik może spojrzeć na wydarzenia z wielu perspektyw. Ja w szczególności skupiłam się na samych ofiarach. W jaki sposób podchodzi się do przypadków napaści na tle seksualnym. Jak często ofiary gwałtów są również ofiarami podejrzliwości społeczeństwa. Od traktowania ofiar przedmiotowo -> przez  seksizm, nierówne traktowanie i odczłowieczanie ofiary -> przy włączeniu kompletnego braku profesjonalizmu -> aż w końcu, po dotarcie do prawdy po długiej i ciężkiej pracy.

Sarah już wcześniej opowiedziała swoją historię sąsiadom, których nie znała, stojąc przed własnym mieszkaniem w chłodnym porannym powietrzu, w promieniach wschodzącego słońca. Opowiedziała ją młodemu funkcjonariuszowi, który przywiózł ją do szpitala radiowozem. Opowiedziała ją siedzącej w milczeniu kobiecie, którą przydzielono jej w charakterze opiekuna. Zebrała się w sobie. Opowie tę historię jeszcze raz.

W całej tej historii bulwersuje wiele, jednak mnie mocno poruszyło to ile razy ofiary musiały opowiedzieć o swojej tragedii. Jak są traktowane. Instrumentalnie, bez większej empatii. Personel wykonuje wymagane czynności, takie jak, stosowne badania, obdukcje czy zadawanie w kółko tych samych pytań. Jednak czy nie można tego zrobić w sposób który nie będzie odczłowieczać osoby, która już i tak została zepchnięta do rangi przedmiotu przez gwałciciela.

btr

Chciałabym odnieść się przede wszystkim do jednej z pokrzywdzonych, którą cały czas mam w głowie. Marie, młoda kobieta, której sprawa wstrząsnęła mną najbardziej. Młoda, przerażona dziewczyna. Nie będąca świadoma swoich praw. Ze względu na przeszłość, łatwa do zastraszenia i manipulacji. I nie mam tu na myśli gwałciciela, a opiekunów, tak zwanych przyjaciół, wymiar sprawiedliwości i w efekcie sam system. Jednak niezależnie od tego co mnie najbardziej poruszyło to każda z tych kobiet i tragedia jakie je dotknęły zasługuje na naszą uwagę.

Po tym, jak Marie została zgwałcona, ludzie oczekiwali od niej, że będzie załamana. Ona nie chciała rezygnować z normalności, nawet jeśli oznaczałoby to udawanie. Normalność to coś, czego pragnęła już wcześniej. I nie przestała łaknąć jej potem.

Po zgłoszeniu gwałtu ofiary często spotykały się z niedowierzaniem – ze strony policji, ale nie tylko, również rodziny i przyjaciół.

Warto przeczytać tę książkę, już pomijając świetną, dogłębną pracę autorów, to jednak przede wszystkim, aby uwiarygodnić niewiarygodne, aby „usłyszeć” co czują ofiary i jakiego wsparcia potrzebują. To pewnie moje pobożne życzenia, że coś mogłoby się zmienić w systemie, albo ludziach którzy go tworzą. Jedno jest pewne, że dzięki takim reportażystom jak Miller i Armstrong zwróciliśmy uwagę na to, jak niewyobrażalny dramat przeżywają ofiary gwałtów. Jednak jednocześnie mam nieodparte wrażenie, że książka nie odbiła się zbyt sporym społecznym echem – może się mylę.

Złośliwi, albo powiedziałabym, ci bez wyobraźni, twierdzą, że mamy teraz modę na pisanie o gwałtach, feminizmie i chęci kobiet do walki, sprowadzając tym samym tak ważne problemy jedynie do rangi „rozrywki”. Mogę im odpowiedzieć walcie się i prosić, aby odważne kobiety, mówiły i pisały o tym co je doświadczyło – jak najwięcej i jak najgłośniej! Także po to, aby te mniej odważne dostały wiatr w żagle do działania.

Oryginalny tytuł reportażu to „A False Report. A True Story of Rape in America”. Czytając ten dokument i jednocześnie mając na uwadze to o czym traktuje, można śmiało powiedzieć, że tłumacz, Piotr Królak, świetnie oddał sens i wiadomość jaką chcieli czytelnikom przekazać autorzy.

Netfilx wyprodukował również mini serial, który bardzo Wam polecam. Jednak w pierwszej kolejności warto zapoznać się z książką, która jest zdecydowanie bardziej rozbudowana i zawiera więcej informacji które rysują problematykę.

Cóż tu dużo pisać, książka zawsze lepsza od filmu.

opis fabuły książki wydawnictwa czarna owca

Jedenastego sierpnia 2008 roku osiemnastoletnia Marie zgłosiła się na policję. Zamaskowany mężczyzna włamał się do jej mieszkania w pobliżu Seattle, w stanie Washington, i zgwałcił ją. W ciągu kolejnych dni przesłuchań, zarówno funkcjonariusze jak i bliscy Marie podchodzili do jej opowieści coraz bardziej sceptycznie. Policja szybko zmieniła stosunek do sprawy i zaczęła oskarżać Marie o oszustwo. Po wytknięciu nieścisłości w jej relacji i wątpliwościach, jakie wzbudziła, dziewczyna złamała się i przyznała, że jej historia to kłamstwo. Została oskarżona o składanie fałszywych zeznań oraz publicznie zlinczowana przez osoby z najbliższego otoczenia.

Ponad dwa lata później detektyw z Kolorado, Stacy Galbraith, otrzymuje sprawę napaści na tle seksualnym. W toku dochodzenia, Galbraith orientuje się, że jest ona uderzająco podobna do gwałtu, do którego doszło jakiś czas temu w pobliskim miasteczku. Postanawia połączyć siły z detektyw badającą tamtą sprawę, Edną Hendershot. Wkrótce obydwie kobiety uświadamiają sobie, że mają do czynienia z seryjnym gwałcicielem: mężczyzną, który fotografował swoje ofiary, grożąc, że opublikuje ich zdjęcia w sieci, i zacierał wszelkie ślady przestępstwa z przebiegłością sugerującą doświadczenie zdobyte w armii lub policji.

Comments

Leave a Comment

Contact Us

Not readable? Change text. captcha txt

Start typing and press Enter to search