Literatura górska to temat do którego zabieram się od (żeby nie skłamać) jakiegoś roku, jak nie dłużej. Zawsze było coś – a to nadrobić recenzję, a to nadgonić wpisy, a potem znów czytać i pisać, i tak w kółko. Kiedy, nagle Wydawnictwo Poznańskie zwabiło mnie książką FIVA. Przekroczyć granicę strachu – przepadłam. Dostałam bowiem dwa w jednym – literaturę górską i kawałek Norwegii.

Co mają ze sobą wspólnego – Trollveggen (norweska ściana Trolli) i jedno popołudnie. No właśnie niewiele i o tym też przekonali się bohaterowie książki FIVA.

Pewnego dnia dwoje dziewiętnastoletnich mężczyzn postanowiło wspiąć się na norweską ścianę Trolli. Ich założeniem było dokonać tego czynu w ciągu jednego popołudnia. Gordon i John Stainforth szybko zorientowali się, że jest to niemożliwe. Natury się nie lekceważy, a już na pewno nie gór. Nasi bohaterowie odczuli to na własnej skórze, ponieważ zakładane przez nich jedno popołudnie zamieniło się w 50 ciężkich godzin, a raczej 50 godzin walki o przetrwanie. Brak wyobraźni. Zlekceważenie natury. Nieprzygotowanie się do wyprawy, ani sprzętowo, ani jak się okazało również psychicznie. Głód, zimno, wycieczenie, a do tego strach przed tym co będzie. Te wszystkie odczucia wymieszane z ogromna braterską więzią i potrzebą aby nie zawieść ojca, doprowadzają do tego że dziś po 40 latach jeden z braci, Gordon, dzieli się z nami tą historią.

Jak już wspomniałam autor książki, Gordon Stainforth, postanowił po latach opisać co działo się tam, na górze. W opowieści mężczyzny, bohaterów mamy trzech – dziewiętnastoletnich Gordona i Johna oraz norweską ścianę Trolli, o której nie można zapominać, bo ona sama o sobie zapomnieć nie da. To scalone trzy obiekty wokół których skupia się cała historia.

Książka ma formę dziennika. Składa się z trzech dni – Niedzieli, Poniedziałku i Wtorku. Początkowo bracia zakładali wrócić w niedzielę wieczorem, maksymalnie w poniedziałek rano – cóż w górach lepiej się nie mylić i nie liczyć na szczęście.

Książka zawiera ilustracje z domowego albumu braci, które, poza świetnymi opisami, są kolejnym bodźcem do pobudzenia wyobraźni. Jednak bez obaw, nie stanowią one dużego procenta książki bo na 271 stronach jest ok 15 zdjęć.

Jeśli jesteś góro maniakiem to z pewnością jest to książka dla ciebie, jeśli nie jesteś, to po jej przeczytaniu kilka razy się zastanowisz zanim wyjdziesz w góry, czy aby na pewno dobrze się przygotowałaś/łeś.

źródło zdjęcia: feel-planet.com/trollveggen-norway/

Recommended Posts