Przyznam, że bardzo wysoko postawiłam poprzeczkę książce „Grób mojej siostry” autorstwa Roberta Dugoni.

Thrillery Wydawnictwa Albatros zawsze robiły na mnie pozytywne wrażenie, więc z góry potraktowałam autora jak pisarza z wyższej półki. Przez chwilę przeszło mi nawet przez myśl, że może za bardzo kieruje się tym, jakiej jakości powieści wydawnictwa dotychczas czytałam. Choć książkę połknęłam w dwa dni po jej otrzymaniu, to nie wyrwałam się zbyt szybko z opublikowaniem recenzji i postanowiłam podesłać powieść koleżance

i zweryfikować, czy moja pozytywna ocena jest uzasadniona, czy aby nie kieruje się już ugruntowaną opinią. Kiedy usłyszałam „zgadzam się z Tobą na 100%” to wiedziałam że mogę wrzucić recenzje podpisując się pod nią wszystkim czym mogę.

Zacznijmy jednak od początku.

W życiu czasem spotykają nas tragedie. Takie z którymi potrafimy się zmierzyć, jak również te, które zostawiają w nas stałą rysę. Jedną z trudniejszych sytuacji jest ta, kiedy bliska nam osoba znika. W myśli cały czas mamy, że może gdzieś jest, może ktoś ją krzywdzi, cierpi, a my nie możemy jej pomóc.

Tracy Crosswhite, główna bohaterka, policjantka, ma właśnie takie doświadczenia za sobą. Wiele lat wcześniej zaginęła jej siostra, Sara Crosswhite. Jest wiele pytań które nie dają spokoju policjantce – czy aby na pewno ślad po Sarze zaginął, czy może ktoś go po prostu skutecznie zatarł. Jednak policja w sprawie siostry Tracy, znajduje winnego. Edmund House, bo o nim mowa, zostaje skazany i trafia do więzienia. Nasza bohaterka nadal ma watpliwości co do jego winy, żeby nie powiedzieć, że w ogóle w nią nie wierzy. Co więcej ciała Sary nie znaleziono i sprawa nadal jest niejasna. Tracy po tych wydarzeniach wstępuje do policji i poświęca się walce

z przestępczością. Pion w którym pracuje nie jest łatwy, ponieważ są to przestępstwa ciężkiego kalibru.

Któregoś dnia niedaleko jej rodzinnej miejscowości zostaje znalezione ciało. Okazuje się że to… Sara !

Tracy wraca w rodzinne strony, choć jest to dla niej ciężkie. Zaczyna „węszyć” i w konsekwencji sprowadza niebezpieczeństwo nie tylko na siebie. Grzebiąc w przeszłości policjantka poznaje historie o których nie chciałaby wiedzieć.

Aby poznać bohaterkę autor równolegle wprowadza wątek obyczajowy, jednak nie ma w tym przesytu i zdecydowanie wzbogaca całość historii, ale przede wszystkim postać głównej bohaterki. Czytelnik lepiej ją poznaje, choć przyznam że czekam na jeszcze więcej “Trecy w Trecy” w drugim tomie.

Autor buduje bardzo dobrze emocje. Tajemnice, dreszczyk, napięcie i mroczny klimat. Całość składa się na atmosferę dobrego thrillera. Czytając czułam wzrastające napięcie. Co się wydarzy, jakie prawdy zostaną ujawnione. To na pewno książka która wpływa na emocje.

Optymistyczne jest to, że to dopiero początek, ponieważ „Grób mojej siostry” jest pierwszym tomem z serii

o Tracy Crosswhite.

Recommended Posts