Pięćdziesiąt twarzy Grey’a i Detektyw Monk z mocnym rysem socjopatycznym w tle.

Edward Monkford, z zawodu architekt, to prywatnie dobrze sytuowany wdowiec. Silna i dominująca osobowość. Zaborczy, kontrolujący i egoistyczny. Edward jest właścicielem nowoczesnego, minimalistycznego domu przy londyńskim Folgate Street 1. Dom jest niewątpliwie ekskluzywny, co więcej jak okaże się z czasem, skrywający tajemnice. Jednak jego plusem nie jest jedynie ekskluzywność i dobra okolica, a nieproporcjonalnie niska cena jak na taki standard. Cały ten zestaw skutecznie kusi zainteresowanych. Jednak nic nie jest „za darmo”. Niską cenę równoważą specyficzne warunki najmu. Właściciel życzy sobie domowników z określonym rysem psychologicznym, dlatego prowadzi rekrutację za pomocą rozmów kwalifikacyjnych i kwestionariuszy. Co więcej, osoby, które zdecydują się na wynajem, mogą zamieszkać w nim jedynie fizycznie, przez obostrzenia nie mają możliwości wprowadzenia do niego choć cząstki siebie. Zainteresowani godzą się na ten warunek, jednak żaden z nich nie wpada na to, że koszty jakie poniosą za wynajem, będą nie tylko materialne.

Między domem, a Edwardem można byłoby postawić znak równości, gdyż Folgate Street 1 to odbicie wszystkich cech właściciela. Jest przykładem skrajnego perfekcjonizmu i surowości. Wszystko w nim musi być nieskazitelne i doskonałe. Nic co dzieje się wokół domu nie może wyjść poza obszar kontroli Edwarda, w przeciwnym razie przestaje „istnieć”.

Autor przekazuje czytelnikowi historię rozgrywającą się przy Folgate Street 1 z dwóch perspektyw. Jedna z nich przedstawia Emme, która opowiada zdarzenia dziejące się w jej życiu, w przeszłości. Druga, to opowieść Jane, która jest tu i teraz. Obydwie te historie konsekwentnie się do siebie zbliżają, aż łączą się w jedną całość wyjaśniając tajemnice Folgate Street 1.

Dużym plusem historii jest fakt, że całość do samego końca jest owiana tajemnicą i niełatwo się domyśleć, co, gdzie, kto i dlaczego. Nie ma przesycenia sensacją (duży plus). Jest za to stopniowo budowane napięcie. „Lokatorka” na pewno wciąga, ale wydaje mi się, że jest to raczej taki kobiecy thriller. Nie bez powodu zatytułowałam recenzję „Pięćdziesiąt twarzy Grey’a i Detektyw Monk z mocnym rysem socjopatycznym w tle”, ponieważ właśnie postać głównego bohatera który zdominował swoją osobowością nawet fabułę jest takim połączeniem Christiana Greya (tak, tak czytałam) i detektywa Monka.

JP Delaney stworzył ciekawe charaktery. Bardzo dobrze stworzona postać terapeutki. Konsekwentna i dopracowana. Podobnie z postacią Edwarda Monkforda. Mniej konsekwentnie stworzone postaci kobiet z czego czasem ich zachowania wydają się irracjonalne.

Nie mniej jednak czytało się bardzo dobrze. Szybko, lekko i przyjemnie. Czy sięgnęłabym po książkę raz jeszcze? Oczywiście że tak! Dla rozluźnienia i przyjemnej lektury. Jeśli ktoś z was jedzie na urlop i szuka lektury na wolne dni to “Lokatorka” będzie dobrym pomysłem.

Z czystym sumieniem polecam!

Na marginesie: Na podstawie książki rozpoczęto kręcenie filmu. Książka to dwa okresy czasowe – dziś i kiedyś, dlatego zastanawiam się jak reżyser je przedstawi. Zastanawiam się również jak zbuduje niektóre z postaci, tak aby nie były bardzo płaskie. Wiadomo że książka zawsze lepsza od filmu.

Recommended Posts