Większość z nas zna trudną historię osób czarnoskórych. Południe Stanów Zjednoczonych, lata sześćdziesiąte, nierówność i piekło na ziemi. Jednak czym innym jest kiedy ta sama historia przybiera imię, charakter i ciało. Wtedy budzi się kolejny poziom odczuwania.

Colson Whitehead w powieści “Miedziaki” stworzył właśnie taki symbol. Elwood Curtis, czarnoskóry chłopiec, który urodził się w złych czasach, trafił na kiepskich rodziców i w końcu znalazł się o nieodpowiedniej porze i w nieodpowiednim miejscu, co w konsekwencji doprowadziło do zrujnowania mu życia. Można pomyśleć, że wyczerpano już pakiet tragedii jak na jedną osobę, ale niestety.

Elwood, pomimo że doświadczony, to pełen nadziei i chętny do pogłębiana wiedzy, poznawania świata i nauki. Wzorowy uczeń z możliwością kontynuacji nauki w college’u. Jego przyszłość zapowiadała się dobrze, a wszystko to dzięki jego staraniom i ciężkiej pracy. Niestety wskutek tragicznego zbiegu okoliczności zamiast do college’u trafia do Miedziaków, koszmarnego miejsca. Trafiają tam młodzi chłopcy w celu resocjalizacji. Jednak miejsce to ma więcej wspólnego z piekłem niż zakładem poprawczym. Koszmar, który się tam rozgrywa złamałby niejednego. Całkowicie zmienił życie. Jeszcze bardziej zmieszał je z błotem, zdeptał i pozbawił wszelkiej nadzieje. Z takiego miejsca nikt już nie wychodzi taki sam, jeśli w ogóle wychodzi.

Tak jak pisałam wcześniej, książka jest bardzo poruszająca. Niesamowicie trudna i pełna doświadczeń jakich nikt z nas nie chciałby przeżyć na własnej skórze. To ucieleśnienie historii, której nigdy nie będziemy w stanie pojąć. Jednak cały czas mając w pamięci to jak trudny temat opisuje autor, muszę napisać że mam z tą książką jeden problem – jest za krótka, co w moim odczuciu  powoduje, że emocje bohaterów są spłycone. Chłopcy z Miedziaków, ale przede wszystkim Elwood jest symbolem tragedii jakie miały miejsce w tamtym czasie. Jednak autor pokazuje sam czubek góry lodowej nie wnikając głębiej, jakby budując bohatera poprzestaje na pewnym poziomie emocji. Najczęściej piszę, że książka jest za długa, ale tym razem jest zupełnie przeciwnie.

Reasumując – tragedia jaka rozgrywa się w “Miedziakach” jest niezwykle poruszająca i pozostawia ślad w sercu, a całość dopina wyjątkowe, niespodziewane i poruszające zakończenie. Polecam również “Kolej podziemna. Czarna krew Ameryki” tego samego autora za którą otrzymał Nagrodę Pulitzera 2017 i National Book Award 2016. Choć w moim odczuciu “Miedziaki” są zdecydowanie lepiej napisaną historią, to “Kolej podziemna” ze względu na poruszaną tematykę, również jest godna uwagi.

Recommended Posts

No comment yet, add your voice below!


Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *