Kiedy skończyłam czytać książkę i spojrzałam na ostatnie słowa, pomyślałam tylko jedno – nic nie dzieje się bez przyczyny.

Lubicie psychologiczną grę z czytelnikiem? Siatkę charakterologicznych połączeń dopasowanych do siebie niczym puzzle? W powieści „Najmroczniejszy sekret” otrzymacie to wszystko, w zestawie z dramatycznym tłem.

Pięćdziesiąte urodziny to doskonały powód do hucznego świętowania, szczególnie dla mężczyzny, który stoi przed obliczem drugiej młodości. Sean Jackson chciał, aby jego urodziny były tak samo perfekcyjne, jakim wydaje się być jego życie. Impreza zdecydowanie należy do udanych. Nie brakuje alkoholu, pożądania, błyskotek i innych atrakcji poszerzających percepcję doskonałości. Jednak perfekcja to pojęcie względne. Dla jednych nie istnieje, a dla innych jest jedynie przykrywką bagna w którym się żyje. Właśnie takie bagno powoli zaczyna wciągać rodzinę i jej otoczenie po zaginięciu jednej z córek solenizanta, małej Coco. Dziewczynka znika bez śladu i nikt nie jest w stanie powiedzieć, co się z nią stało. Mija wiele lat od tragicznego zdarzenia i bezskutecznych poszukiwań. Przez ten czas los nie oszczędza rodziny Coco. Któregoś dnia, po latach, dochodzi do kolejnego spotkania elity targowiska próżności. Tym razem również z przykrymi okolicznościami w tle. Od tej chwili powieść staje się studium przypadku, tego co zrobią ludzie, aby za wszelką cenę utrzymać się na powierzchni bagna.

Autorka przedstawia nam dwie perspektywy, tu i teraz, widziane oczami Milly, córki Seana z pierwszego małżeństwa oraz powroty do przeszłości zgrabnie ujęte i ukazujące cały proces tego, co w konsekwencji ma miejsce. To powieść, która prezentuje najgorszy zestaw ludzi, skumulowany w jednym miejscu. Nie oczekujcie akcji w dosłownym znaczeniu tego słowa, ona toczy się od pierwszej karty, ponieważ autorka buduje postaci już od początku powieści. To oni i ich relacje są akcją w szerokim znaczeniu tego słowa. Marwood rozwija kolejno ich role, aż nagle okazuje się, że całość opływa kłamstwem, obłudą i fałszem.

Fabuła stworzona przez Marwood, jest jak góra lodowa. Początkowo poznając bohaterów widzimy to, co na powierzchni. Z karty na kartę Marwood coraz głębiej wchodzi w charakterystykę każdego z bohaterów, aż w końcu schodzimy do miejsc pod powierzchnią, gdzie jest mętna woda, muł, szlam, błoto, potem długo, długo nic, a następnie ogromna pustka i cierpienie tych, którzy w tym wszystkim są najmniej winni.

Tytułem dodatku. Kiedy czytałam „Najmroczniejszy sekret” to natrafiłam na opinie bohaterów książki o Polakach, najczęściej o wulgaryzmach, które wyrzucają z siebie w trakcie pracy. Szkoda, że niewielka część tworzy obraz całości, w dodatku taki, który przedstawiono w książce opublikowanej w wielu krajach.

Już teraz wiem, że to kolejna książka z serii thriller psychologiczny, która trafi do mojej czołówki w podsumowaniu roku.

Recommended Posts