Nowy York dwoje życiowych rozbitków szuka szczęście i trafiają zupełnie przypadkiem na siebie. On weteran wojenny, młody 23 letni chłopak, który wraca i walczy z demonami wojennymi. Ona starsza od niego ujgurska nielegalna imigrantka, która do stanów dostała się przez meksykańską granice. Przerażona, sama i chcąca po prostu żyć.

Wojna nie daje o sobie zapomnieć. Z czasem on coraz bardziej odczuwa jej piętno. PTSD staje się jego nieodłącznym przyjacielem demonem. W końcu jest ich trójka on ona i jego przeszłość.

Ona akceptuje go chce stać się częścią jego życia i on tego chce
To nie jest ciągłe i męczące opisywanie miasta, autor chciał raczej, abyśmy widzieli to co widzą nasi bohaterowie. Towarzyszyli im w pracy, na polu walki, w suterenie, w tanich knajpach i na mostach.

Zadawałam sobie pytania – dlaczego, po co, czy było warto. Z emocjami zawsze zostaje się samemu, ale on został porzucony przez kraj któremu służył i napiętnowany przez system. Ona szybko została orzeźwiona i wyzbyła się amerykańskiego snu. Dyskryminacja, wykorzystywanie ludzi, pozbawianie ich praw, nieczysta konkurencja, bezrobocie, bieda, stereotypy, przemoc i ta ciągła chęć życia i szukania w sobie człowieczeństwa.

Pomyślicie że to kolejne romansidło – nie! Nic takiego tam nie znajdziecie. Nie ma trywialnych tekstów, każde słowo ma swoje miejsce i sens. Bohaterowie to pełnokrwiste postacie targane przez emocje. Strach, lęk, przerażenie, uniesienie, niepewność…
I choć ogarnięcie się po lekturze trochę mi zajęło to właśnie takie książki chcę czytać! Właśnie dzięki takim książkom bez mdłych dialogów i płytkich bohaterów wierzę w moc literatury i przekaz jaki może za sobą nieść.

Ich ciała są zmęczone, ich świat jest brudny i szary. Wszystko co otacza jest spójne z tym jacy są. Brudne zniszczone dłonie, przepocone obolałe ciała, przetarte buty.

 

Recommended Posts