Osoby które jeszcze nie wiedzą pragnę, poinformować że premiera wyczekiwanej ekranizacja powieści „Pan Mercedes” jest coraz bliżej. 

Od jakiegoś czasu w mediach krążyły różne wiadomości na temat serialu który ma powstać na podstawie kryminału Stephena Kinga.

Obsada została skompletowana. 

Detektywa Billa Hodgesa zagra irlandzki aktor Brendan Gleeson, którego polski widz może znać z filmu „W samym sercu morza”, bądź z Harrego Pottera, gdzie wcielił się w rolę Szalonooki Moody. 

Psychopatę z Mercedesa zagra Harry Treadaway. Aktor zagrał międzyinnymi w filmie „Jeździec bez głowy” u boku Johny’ego Deppa, oraz nomen omen w filmie Albatros. Treadaway zastąpi Anton’ego Yelchin’a, niestety tragicznie zmarłego 19 czerwca 2016 roku. 

Premiery serialu możemy się spodziewać jesienią 2017 roku. Wstępnie seria będzie miała 10 odcinków.

Filmowych adaptacji powieści Kinga było sporo, nie każda z nich wzbudzała zadowolenie samego autora. Najbardziej wyrazisty dla mnie jest fenomen filmu „Lśnienie”. Nie dość że został mocno skrytykowany przez Kinga, to jeszcze sklasyfikowano go jako film klasy C. Ekranizacja pomimo wszystkich zarzutów stała się swego rodzaju klasyką kina grozy. 

Co ciekawe, Amerykanie mają ambicję zekranizować wszystkie dzieła Kinga. Biorąc pod uwagę mnogość tytułów, zastanawiam się czy tego dożyję, nie wspominając już o Stephen’ie King’u.

Na temat samych powieści Kinga krążą legendy. Złośliwi twierdzą że autor ma sztab ludzi piszących za niego część powieści. Opinie te niewątpliwie wpędzają we wściekłość prawdziwych, zagorzałych fanów. Jednak prawda jest taka że ilość pozycji wydanych przez Kinga zdecydowanie robi wrażenie. Niezależnie od prawdy niech Tworzy wszystko co przysparza nas o gęsią skórkę, a niektórym nawet spędza sen z powiek.

Na naszym rynku kryminały autorstwa Kinga zostały wydane nakładem wydawnictwa Albatros – Pan Mercedes, Znalezione nie kradzione i Koniec warty. Książki można kupić  w dwóch formach – pojedynczych, czyli każdy tytuł z osobna oraz w formie bardzo ładnie wydanej trylogii, którą z resztą sama porwałam z półki w księgarni – oczywiście płacąc za nie w kasie.

Recommended Posts