Polska. Rok 1968. Emigracja. Szwecja – to słowa klucz wszystkich opisanych historii.

Dorota Bromberg znany wydawca literatury pięknej z wieloma sukcesami.

Karol Żyto lekarz, ortopeda. Leczył rodzinę królewską oraz znanego piłkarza Zlatana Ibrahimowvicia. Człowiek z niesamowitą przeszłością, który w stanie wojennym wspomagał Solidarność, szmuglując leki, sprzęt drukarski, papier i farbę.

Ryszard Szulkin matematyk i socjolog zajmujący się procesami integracyjnymi cudzoziemców.

To jedynie pierwsza trójka rozmówców z puli 10 niesamowitych ludzkich opowieści, które opowiedzieli nam ich bohaterowie, za pomocą pióra Krystyny Naszkowskiej. Dziś każdy z nich ma swoje życie. Są szanowanymi specjalistami, nierzadko dobrze znanymi w swoich środowiskach. Można nawet wszystkie te historie domknąć klamrą w postaci jednej konkluzji – nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło i choć być może brzmi to infantylnie i płytko w kontekście do tak głębokich historii życiowych, to faktycznie z czasem emigracja stała się zaczątkiem ich sukcesów i osiągania celów. Nierzadko opłaconych ciężkim procesem asymilacji, ale w konsekwencji życiowych sukcesów.

Czytając reportaż Wygnani do Raju nie trudno, nie odnieść wrażenia, że we wszystkich opisanych historiach, to nie Szwecja była najważniejsza dla bohaterów, a Polska i stosunek ojczyzny do nich. Dlaczego wyjechali? W końcu każdy z nich zrobił to z innych powodów, choć w dużej mierze tych samych. Jak wyobrażali sobie życie na obczyźnie? Układanie go od nowa, od zera. Przystosowanie się do obcego kraju, kultury, mentalności i mieszkańców. Kolejny element wspólny historii bohaterów to ciężka przeszłość zarówno przed jak i po wyjeździe. Już sam tytuł Wygnani do Raju, sugeruje że ten raj będzie w reportażu miał szersze znaczenie. Dla samych bohaterów nie do końca Szwecja jest rajem. Obraz tego jak widzieli i widzą Państwo szwedzkie powoli ukazuje to jak każdy z nich ten okładkowy „raj” interpretuje.

To co nadaje jeszcze więcej wartości reportażu to sama autorka, która przyjęła rolę słuchającej, która wiernie odwzorowała, to co przekazali jej rozmówcy. Nie nadinterpretuje, nie sugeruje i nie ocenia.

W tamtym roku czytałam Moralistów Katarzyny Tubylewicz i poczułam chęć czytania rozmów z emigrantami w roli głównej, ponieważ ich doświadczenia, niezależnie z której części kuli ziemskiej pochodzą, często weryfikują wszelkie wyobrażenie o rajach / nie rajach. Tak jest i tym razem.

Recommended Posts