Islandii nie znam z wycieczek, wyjazdów, filmów. Pomimo mojej fascynacji krajami nordyckimi jakoś zawsze do Islandii było mi najdalej. Pierwszy raz przeniosłam się mentalnie do Islandii dzięki Piotrowi i Berenice i ich fantastycznemu reportażowi …

Wyspa jednak nie jest reportażem, ale świetnie napisaną książką, która wciąga i nie za bardzo nie chce wypuścić.  Pomyślicie – Kolejny temat dystopijny. No tak – pojawia się coraz więcej tego typu powieści, albo pojawiły się kiedyś, a dziś wydawcy znów sobie o nich przypominają, wydając je, aby wbić się w obecnie panujący nurt. Nie wiem czym kierowała się autorka pisząc tę powieść, ale na pewno świetnie, że zdecydowała się, bo książka jest na prawdę dobra.

Co by było gdyby…

Jak na dystopię przystało mamy przyszłość nacechowaną konsekwencjami tego co dzieje się dziś – tu i teraz.

Jednego dnia na wyspie sypie się komunikacja z resztą świata. Jednak spokojnie, to nic takiego na pewno niebawem wszystko wróci do normy. Jednak nigdy nie jest aż tak za źle, aby nie mogło być gorzej. Problem komunikacji z resztą świata przeciąga się i przyjmuje coraz bardziej złożoną formę. Dlaczego? Ponieważ brak jakichkolwiek informacji zaczyna budzić w mieszkańcach lęk. Emocję która żywi się niepewnością wymieszaną z przypuszczeniami i niepokojem o to co dalej. Zawsze znajdzie się ktoś, kto wykorzysta taki chaos  Mieszkańcy Wyspy odcięci od świata stają się zupełnie kimś innym. Dochodzi do pewnego procesu interpersonalnego, który nieokiełznany może przyjąć drastyczną formę. Niestety rząd nie radzi sobie z nastrojami, ale czy na pewno?  Tak na prawdę dopiero tu zaczyna się historia – co wydarzy się dalej i jakie będą tego konsekwencje. Czy mieszkańcy przystosują się do nowej sytuacji? Wyobraźcie sobie że jesteście na wyspie które całkowicie traci połączenie ze światem. Nie chodzi tylko o informacje, ale o żywność, różnego rodzaju podstawowe dobra potrzebne do egzystencji… miejsce w którym mieszkacie staje się… no właśnie WYSPĄ dosłownie i w przenośni i teraz musicie sobie radzić SAMI.

Sigríður Hagalín Björnsdóttir pojawiła się na rynku wydawniczym z Wyspą, jako debiutem. Mam nadzieję że to dopiero początek. Z przyjemnością sięgnę po kolejną książkę autorki!

Recommended Posts